Blog · 6 września 2026
Jak przenieść stronę od poprzedniego wykonawcy
Domena, serwer, pliki i konta pomiarowe to cztery osobne sprawy. Co robić, gdy wykonawca nie oddaje dostępów, i co przepada naprawdę.
Krótka odpowiedź
Przeniesienie strony to nie jest jedna rzecz, tylko cztery: domena, serwer, pliki i konta pomiarowe. Rozdzielają się i bardzo często trzy z nich są twoje, a jedna nie. Ta jedna decyduje o wszystkim.
Najgorszy układ, i wcale nie rzadki, to domena zarejestrowana na wykonawcę. Wtedy nie masz strony, tylko podnajmujesz adres. Sprawdź to najpierw, zanim zaczniesz rozmawiać o czymkolwiek innym.
Cztery rzeczy do odzyskania
| Co | Na co patrzeć |
|---|---|
| Domena | Kto jest abonentem w rejestrze, nie kto ją opłaca. Przeniesienie idzie kodem authinfo od dotychczasowego rejestratora. |
| Hosting albo serwer | Dostęp do panelu i do plików. Jeśli strona stoi na koncie wykonawcy razem z dwudziestoma innymi, dostępu nie dostaniesz i trzeba przenosić. |
| Pliki strony i baza | Cały katalog i zrzut bazy, jeśli strona stoi na systemie zarządzania treścią. Sam podgląd panelu to nie jest kopia. |
| Konta pomiarowe | Analityka, Search Console, wizytówka Google. Tu najczęściej okazuje się, że wszystko wisi na prywatnym adresie wykonawcy. |
Gdy wykonawca nie oddaje
- Napisz, nie dzwoń. Prośba o przekazanie dostępów mailem, z listą czterech rzeczy z tabeli i terminem. Rozmowa telefoniczna nie zostawia śladu.
- Sprawdź, kto jest abonentem domeny. To jest publiczna informacja w rejestrze. Jeśli abonentem jesteś ty, wykonawca nie ma czym trzymać strony i sprawa jest tylko techniczna.
- Jeśli abonentem jest wykonawca. Domena należy formalnie do niego, nawet gdy ty za nią płaciłeś. Rozstrzyga umowa i faktury. To jest moment na prawnika, nie na kolejnego wykonawcę.
- Zabezpiecz treść, zanim strona zniknie. Zapisz teksty i zdjęcia z żywej strony. Jeśli strona już zniknęła, zwykle stoi jeszcze w archiwum internetu.
- Postaw nową na swojej domenie. Gdy domena jest twoja, reszta jest do odbudowania. Gdy nie jest, najpierw domena.
To nie jest porada prawna i nie jesteśmy kancelarią. Przy sporze o domenę albo o prawa do projektu graficznego rozmowa z prawnikiem kosztuje mniej niż drugi rok stania w miejscu.
Co przepada naprawdę, a co tylko wygląda na przepadłe
- Nie przepada adres, jeśli abonentem jesteś ty. Nawet gdy nie masz żadnego pliku, nowa strona na starym adresie zachowuje to, co strona zdążyła zbudować w wyszukiwarce.
- Nie przepadają teksty i zdjęcia. Są na żywej stronie do skopiowania, a po jej wyłączeniu zwykle w archiwum internetu.
- Przepada historia pomiarów, jeśli analityka stała na koncie wykonawcy. Nie da się jej odzyskać ani odtworzyć. To jedyna rzecz z tej listy, która ginie naprawdę.
- Przepada opinia w wizytówce Google tylko wtedy, gdy wizytówka zostanie usunięta. Przejęcie wizytówki, do której straciłeś dostęp, ma własną procedurę u Google i trwa.
Jak nie wpaść w to drugi raz
- Domena rejestrowana na twoją firmę, twoim adresem, z twoją kartą. Zawsze.
- Konta pomiarowe zakładane na twój adres firmowy, a wykonawca dostaje uprawnienia, nie własność.
- Przy odbiorze: pliki albo repozytorium i instrukcja, jak zmienić treść bez wykonawcy.
- Jedno pytanie na etapie wyceny: co dostaję na koniec i na kogo będzie domena. Odpowiedź wymijająca jest odpowiedzią.
U nas repozytorium i instrukcja trafiają do klienta przy odbiorze, a domena i konta stoją na jego firmie. Nie dlatego, że jesteśmy mili. Trzymanie klienta na braku dostępu zatrzymuje kogoś, kto już chce odejść, i nie sprawia, że chce zostać. Co dokładnie dostajesz, opisuje strona o tym, jak pracujemy.
Ceny rynku w tym tekście pochodzą z cenników wykonawców i z rozstrzygniętych przetargów, pobranych i sprawdzonych we wrześniu 2026. Nasze ceny stoją w cenniku, razem z metodą pomiaru.